Tychy

A A A

Do Tychów przyjechałem po raz pierwszy tuż po studiach. To była chyba równocześnie moja pierwsza wizyta na Górnym Śląsku, który wtedy kojarzył mi się głównie z familokami i hutami. Pamiętam, że byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem zielone miasto z niesamowicie - jak na tamte czasy - szerokimi ulicami.

 

 

Pomyślałem wtedy, że to będzie niesamowita przygoda - żyć w mieście, które powstaje i konstruuje się na naszych oczach, pojawiają się kolejne osiedla (i to zgodnie z alfabetyczną kolejnością!), a młodzi ludzie z całej Polski zaczynają nowe życie obok mieszkańców Starych Tychów. Dzisiaj podział na „nowe" i „stare" jest już symboliczny...

 

30 lat spędzonych w Tychach utwierdziło mnie w przekonaniu, że prawdziwym atutem miasta są sami tyszanie. Z rozmów z mieszkańcami wiem, że dobro miasta jest dla nich ważne. I to jest prawdziwy kapitał, na którym można wiele zbudować.